Wielojęzyczność w domu, czyli trzy języki w czteroosobowej rodzinie

 

Od kilku miesięcy w ramach projektu „Podwójna moc doświadczeń dla dwujęzyczności” wraz z Bilingual House odpowiadamy na listy rodziców zainteresowanych tym tematem. W artykułach staramy się pomóc rozwiązać problemy, doradzić lub po prostu zainspirować. 

Temat dwujęzyczności jest dla wielu z nas wyzwaniem, wymagającym dużego zaangażowania i dyscypliny. Tym bardziej słysząc o sukcesach rodziców w wychowywaniu dzieci wielojęzycznych, chcemy poznać ich historie. 

 

Annetta Hoti, która śledzi nasz projekt, zgodziła się opowiedzieć, jak ona i jej mąż radzą sobie z wielojęzycznym wychowaniem dzieci. 

Magda Szczepaniak, autorka kursu Polish at home: Dziękuję bardzo, że zgodziłaś się podzielić waszą inspirują historią. Jaka jest Twoja sytuacja językowa w domu? Jakimi językami komunikujecie się?

Annetta Hoti: Mój mąż jest Albańczykiem, ja jestem Polką, mieszkamy w Londynie, UK. Z mężem rozmawiamy po angielsku, choć przy dzieciach nauczyliśmy się nawzajem naszych języków ojczystych. Mąż z dziećmi rozmawia w języku albańskim, ja po polsku, w szkole uczą się angielskiego.

  • Starsza córka szybko zaczęła mówić, ale do 3,5 roku życia nie potrafiła mówić po angielsku. Znała jedynie pojedyncze angielskie słowa, ale za to dobrze komunikowała się zarówno po polsku, jak i po albańsku. Mając 3,5 latka urodziła się jej siostra, a ona poszła do przedszkola na 6 miesięcy. Potem mieliśmy przerwę od przedszkola, bo wyjechaliśmy na kilka tygodni do Polski i Albanii. Kiedy miała 4,5 roku, poszła do zerówki na 6,5 h dziennie. Teraz ma lat 9 i świetnie sobie radzi w szkole. Prawdą jest, że ona nigdy nie miała trudności z angielskim, szybko załapała czytanie, więc zaczęłam wprowadzać jej język polski i albański. Obecnie czyta w trzech językach, ale angielski jest jej językiem dominującym.

IMG 3579 257x300 - Wielojęzyczność w domu – trzy języki w czteroosobowej rodzinie

  • Młodsza z kolei bardzo późno zaczęła mówić, przez długi czas nie chciała komunikować się po albańsku i z tatą próbowała tylko polskiego. Mój mąż jednak bardzo cierpliwie i konsekwentnie odpowiadał po albańsku. Znała angielski, bo jej starsza siostra miała koleżanki ze szkoły, z którymi rozmawiała po angielsku. Mając 3 latka poszła do przedszkola i tam mówiła jedynie po polsku na początku, a że było parę polskich dzieci i nauczyciel z Polski, to nawet nie chciała rozmawiać po angielsku. Potem miała takie przełamanie, kiedy byliśmy w Albanii. Były wokół niej albańskie dzieci i więcej zaczęła mówić w tym języku. Odkąd jest w szkole dużo mówi po angielsku i cały czas wtrąca angielskie wyrazy do polskiego i albańskiego, więc często poprawiamy ją: powtarzamy ten wyraz w naszych językach lub pytamy się jej jak ten wyraz może powiedzieć w naszych językach.

Póki co podtrzymujemy nasze języki, a angielski mają w szkole, gdzie obie dobrze sobie radzą.

Magda: Jakich narzędzi poza wsparciem i konsekwentnym mówieniem do dzieci w swoich językach używacie. Czy czytacie im książki, oglądacie telewizję?

Annetta: Każde z nas czyta książki lub oglądamy bajki w swoim języku. Ja kupuję DVD z polskimi bajkami, oglądam polskie wersje zagranicznych bajek na cda.pl
Dużo rozmawiamy z rodziną przez what’s app. Staram się, aby dzieci mogły co jakiś czas spędzać czas w Polsce lub Albanii z kuzynami i żeby mogły używać wyłącznie jednego z języków. Niestety odkąd są w szkole, to coraz ciężej z takimi wyjazdami.

Magda: Czy nie masz problemu z przełączaniem się między językami? Mówisz do córek po polsku, potem do męża po angielsku?

Annetta: Miałam ten problem na początku, kiedy urodziłam pierwszą córkę. Często łapałam się na tym, że mówię do niej po angielsku, a polski brzmi tak nienaturalnie. Cały czas jednak miałam w pamięci obraz z czasów, kiedy byłam opiekunką w angielsko-francuskiej rodzinie. Widziałam, że można się przestawić. Jest to jedynie kwestia praktyki i czasu.
Teraz u nas domu wszyscy się przełączamy pomiędzy językami.

Magda: Dlaczego zależy Ci, żeby dziewczynki mówiły w tylu językach?

Annetta: Mam rodzinę w Polsce i oni nie mówią po angielsku. Mąż ma rodzinę we Włoszech, Grecji i Albanii, więc muszą znać albański, aby móc się porozumieć z nimi. Poza tym nie wiem, gdzie będą kiedyś mieszkać. Skoro mogą naturalnie nauczyć się tych języków, dlaczego tego nie wykorzystać.

IMG 3581 225x300 - Wielojęzyczność w domu – trzy języki w czteroosobowej rodzinie

Magda: Czy twój mąż zna polski, a ty albański?

Annetta: Trochę zna, głównie podstawy, ale może się dogadać po polsku. Ja z kolei rozumiem albański i również jestem w stanie się porozumieć.

Magda: Czym inspirowałaś się w waszej wielojęzyczności?

Annetta: Zainspirowała mnie pewna Gwatemalka, którą poznałam, zanim jeszcze miałam dzieci. Jej matka była Gwatemalką, a ojciec Niemcem. Uczyła się hiszpańskiego i niemieckiego od dziecka. Mając lat 12 wyprowadziła się do USA, gdzie oczywiście nauczyła się angielskiego. Potem na studiach wybrała francuski i pojechała do Francji, aby doszlifować język. Tam poznała swojego męża Francuza, jednocześnie była w trakcie nauki włoskiego, ale do dzieci mówiła po hiszpańsku. Jak wspomniałam byłam też opiekunką w rodzinie angielsko-francuskiej i imponowało mi, z jaką łatwością przychodzi tej rodzinie dwujęzyczność.

Po tych doświadczeniach stwierdziłam, że fajnie byłoby, gdyby moje dzieci też tak mogły.

Bardzo późno uświadomiłam sobie, że ja jako dziecko również miałam kontakt  z dwujęzycznością. Pochodzę z Podlasia, a moi dziadkowie rozmawiają mieszanką języka polskiego, ukraińskiego i białoruskiego. Tak naprawdę nigdy ze mną nie rozmawiali po polsku, a mimo to rozumieliśmy się bez problemu.

Magda: Czy jest coś, co mogłabyś polecić innym rodzicom?

Annetta:

  • U nas każdy używa książek w swoim języku, DVD, piosenki na YouTube. Kiedy jesteśmy w Polsce lub Albanii, staramy się zabrać dzieci do kina lub do teatru na jakąś bajkę, film lub przedstawienie w naszych językach.

 

  • Czasami znikam z pola widzenia rodziny, żeby dzieci i mąż mogli praktykować albański bez angażowania mnie i proszenia o pomoc w tłumaczeniu.

 

  • Proszę męża często, żeby nie używał  angielskich słów do dzieci. Czasami on się  denerwuje, ale kiedy później słyszy, jak one mówią płynnie z dziadkami, kuzynami, rówieśnikami, to stwierdza, że warto.

 

  • Jedyne, co polecam rodzicom, to upór i bycie konsekwentnym. I dużo wytrwałości z cierpliwością!!

Magda: Czy twoje dzieci nie sprzeciwiają się? Najwygodniej byłoby im mówić po angielsku. Zdarza się, że mówicie do nich w swoich językach, a one odpowiadają tylko po angielsku?

Annetta: Był taki okres na początku w szkole, kiedy zobaczyły, że większość dzieci rozmawia tylko po angielsku i wtedy zdały sobie sprawę, że mama z tatą też znają i używają angielskiego. Zaczęły więc wtrącać wyrazy angielskie, które poznały. Młodsza robi to nadal, ale tłumaczyłam jej i tłumaczę, że do mamy i taty musi używać ich języków, bo dzięki temu będzie mogła łatwo porozumiewać się z dziadkami i kuzynami.

Zachęcam je, żeby pomyślały i powiedziały zdanie z polskim lub albańskim odpowiednikiem.

To działa, choć oczywiście nie zawsze. Czasem się buntują, ale wyjścia nie mają. Może trochę za ostro, ale konsekwentnie odmawiam im czegoś, jeśli proszą o to po angielsku. Czasem też udaję, że ich nie słyszę, jeśli mówią po angielsku, do momentu aż przestawią się na polski do mnie lub albański do taty. Mąż też musi się pilnować, bo jemu też się zdarza używać angielskich zamienników i nie myśleć jak to będzie po albańsku. Haha

Mamy zasadę, że dzieci rozmawiają i się bawią tym językiem, z którym rodzicem przebywają. Są takie fajne sytuacje, że bawią się ze mną po polsku i cała zabawa jest po polsku, nagle tata powie coś po albańsku i one natychmiast przeskakują na albański.

 

Uwielbiam powroty do domu z Albanii, bo wtedy dzieci praktycznie używają albańskiego i rozmawiają głównie w tym języku między sobą.

Magda: Czy należycie do jakiejś polskiej społeczności? Czy dzieci chodzą do sobotnich szkół?

Annetta: Chodziły do albańskiej sobotniej szkoły, a polskiego uczymy się online z Libratus. Starsza zakwalifikowała się jeszcze na darmowy program i jest teraz w 2 klasie polskiej szkoły nauczania domowego. Wiąże się to z tym, że musimy zdawać egzaminy co roku na razie w Londynie, później w naszej szkole we Wrocławiu.

Annetta 225x300 - Wielojęzyczność w domu – trzy języki w czteroosobowej rodzinie

Magda: Powiedziałaś, że najważniejsze, co polecasz rodzicom, to upór i bycie konsekwentnym. Czy jest jeszcze coś, co chcesz przekazać rodzicom, czytającym nasz cykl?

Annetta: Ja i mój mąż pochodzimy z dwóch różnych krajów o bardzo odmiennej kulturze. Mimo to nasze dzieci naturalnie uczą się języków i potrafią dopasować się do sytuacji. Szybkość, z jaką dzieci przełączają się między językami, jest zaskakująca. Jestem mamą już od 9 lat i teoretycznie mogłam się przyzwyczaić, ale cały czas mnie to zachwyca, jak one szybko uczą się i jak działa umysł ludzki.

Jest też drugi biegun: jeśli zaniechamy pracy i nie będziemy konsekwentni, to dzieci szybko wybiorą najprostszą drogę – czyli angielski w naszej sytuacji.

W mojej opinii to jest coś fantastycznego, że dzieciom tak łatwo, prosto i naturalnie przychodzi wielojęzyczność. Szczerze, ja nie mogę wyjść z zachwytu i podziwu.